Wernisaż wystawy fotograficznej „Portrety folkloru”

Pierwszy dzień wiosny, 21 marca 2026 r., przynosi szczególne napięcie światła i pamięci. To moment, w którym tradycja wybrzmiewa wyraźniej, jakby domagała się ponownego odczytania. W tej przestrzeni sytuuje się wystawa Pawła Janczaruka, grupy Akademii Wychowania Fotograficznego (Teresy Kaczmarek, Reginy Pawliczak, Małgorzaty Barańskiej i Haliny Adamiak) oraz Pauliny Łabońskiej, debiutującej w roli artystki wystawiającej swoje prace.

Prezentowane fotografie układają się w opowieść o Lubuskim Zespole Pieśni i Tańca, widzianym nie jako jednorodna struktura, lecz jako organizm zbudowany z wielu pokoleń, doświadczeń i wrażliwości. W centrum tej ekspozycji znajduje się człowiek, jego obecność, tożsamość i relacja z dziedzictwem, które nie jest zamkniętym rozdziałem historii, lecz procesem nieustannie aktualizowanym.

Fotografia studyjna nie zaczyna się od aparatu ani od światła – mówi Paweł Janczaruk. – Zaczyna się od relacji z modelką czy modelem. Dopiero potem można uchwycić to trudne do nazwania coś: spojrzenie, błysk w oku, moment, którego nie da się opisać słowami, a który zostaje na fotografii i potrafi przemówić do widza. Nie można zostawić człowieka samemu sobie, bo wtedy zdjęcia stają się nijakie.

Projekt trwał cztery miesiące i obejmował osiem sesji fotograficznych z całym zespołem LZPiT, od najmłodszych po najstarszych. Powstające portrety wykroczyły poza prostą dokumentację. Stworzyły opowieść wielogłosową, raz cichą i skupioną, innym razem wyrazistą jak sceniczny gest.

Fotografie wydobyły to, co w folklorze bywa najłatwiej przeoczone: indywidualność. – Strój ma swoje reguły, wzory i znaczenia, ale każda osoba wnosi w niego własną historię – podkreśla Janczaruk. To właśnie te historie migoczą w spojrzeniach portretowanych – czasem odważnie, czasem nieśmiało, zawsze autentycznie.
Dla Pauliny Łabońskiej jest to pierwsza praca w studio. – Pan Paweł od razu powiedział mi, że będę fotografować tancerzy LZPiT. Znalazłam się w sytuacji, w której nigdy wcześniej nie byłam – fotografowałam osoby starsze ode mnie – mówi. – Starałam się jak najlepiej wywiązać z powierzonego zadania i mam nadzieję, że tancerzom podobają się także zdjęcia, które wykonałam.
O kulisach projektu opowiada także Anna Obara-Uberna, instruktor tańca LZPiT. – Pawła nie trzeba długo namawiać do wyzwań – mówi. – Jeśli umiejętnie się go podejdzie, zawsze jest gotów je podjąć. A kiedy już się zdecyduje, wiem, że dopina wszystko perfekcyjnie. Anna Obara-Uberna w projekcie koordynowała grupy, przygotowywała stroje i zadbała o detale, które zwykle pozostają niewidoczne, a bez których całość nie wyglądałaby perfekcyjnie. – Najważniejsze jest dla mnie to, żeby każdy, kto staje przed obiektywem, czuł się bezpiecznie – dodaje.
W efekcie wystawa stała się czymś więcej niż prezentacją fotografii. Jest zapisem wspólnego wysiłku i spotkania wielu wrażliwości. Pokazuje, że folklor nie jest muzealnym eksponatem, lecz żywą formą, która potrafi odnaleźć się we współczesnym języku obrazu, nie tracąc kontaktu ze swoim źródłem.
Serdecznie zapraszamy. Wstęp wolny.